Czerwcowy rachunek sumienia ;)

Zgodnie z moim “harmonogramem postów” dziś miałam pisać o moich postępach w odchudzaniu, niestety postępów w odchudzaniu brak, a nawet trochę przytyłam. :/ Wakacje nie sprzyjają mi w prawidłowym odżywianiu. :/ Za 1,5 miesiąca mam mieć kontrolne obciążenie glukozą i trochę boję się wyniku, więc czas na przyjrzenie się temu co robiłam przez ostatni miesiąc nie do końca tak jak trzeba. Właściwie długo zastanawiać się nie muszę, mam kilka grzechów na swoim sumieniu, jestem ich świadoma, czasem tylko jak je popełniam to wyłączam świadomość. 😛

Grzech nr 1

Tak, to będzie najgorszy grzech, z którego nie będzie mi łatwo wyjść, czyli jedzenie słodyczy. 🙁 No niestety, zaczęło się niewinnie od lodów z lodziarni, bo przecież jest gorąco i można… Niestety te lody z lodziarni mają sporo cukrów prostych. 🙁 No, ale jadłam. Po lodach zdarzały się jakieś ciastka w kawiarni, a ostatnio nawet wjechał KitKat Matcha i to dwa razy :/ No ale tak to jest, jak zacznę jeść cukier to nie mogę przestać. #insulinooporna

Grzech nr 2

Możliwe, ze przez to gorąco, nie mam ochoty ćwiczyć (zawsze trzeba mieć przecież jakąś wymówkę 😛 ), chociaż wydaje mi się, że lenia złapałam przez to że jadłam cukier. 🙁 Nie wiem jak Wy, ale ja po słodyczach często mam zjazd i jedyną czynnością, na którą mam wtedy ochotę jest spanie. Co prawda nie zrezygnowałam całkowicie z aktywności fizycznej, ale jest jej dużo mniej niż było wcześniej, przez co moje samopoczucie i fizyczne i psychiczne uległo pogorszeniu.

Grzech nr 3

Przestałam brać suplementy, u mnie to jest grzech ciężki. Nie biorę nie wiadomo jakiej ilości supli, ale bez magnezu, witaminy B12, kwasu foliowego i cynku, zaczynam mieć po jakimś czasie problemy z pamięcią, energią, spada mi nastrój i łatwiej się denerwuję. Możliwe, ze moja dieta nie dostarcza mi odpowiedniej ilości tych składników. Dlaczego akurat te suplementy? Kiedyś robiłam badania, w których sprawdzałam niedobory w organizmie i te składniki były na bardzo niskim poziomie, kiedy przyjmuję je regularnie łatwiej mi się chudnie. 😉 Pewnie dlatego, że mam lepszy nastrój i większą ochotę na aktywność fizyczną. 😉

Grzech nr 4

Przez ostatni tydzień zaniedbałam kompletnie dietę, pomijając to, że jadłam obiady na mieście, to prawie nie jadłam “moich ukochanych śniadań”, nawet nie miałam kiedy zrobić zakupów. 🙁 Ostatnio zdarzało mi się jeść kolację po 20, do czego wcześniej nie dopuszczałam.

Chyba ostatnio trochę sobie odpuściłam, może trochę spoczęłam na laurach (w końcu mam już -10kg na koncie). Polecam takie podsumowanie, bo daje dużo do myślenia, motywuje do powrotu na odpowiedni tor. Uświadomiłam sobie co robiłam nie tak i jakie kroki mam podjąć, żeby wrócić na odpowiednią drogę. 😉 A więc juro wracam z mini urlopu do domu i idę na bieganko (mam nadzieję). 😉 Trzymajcie kciuki. 😉

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *