Jak to się stało, że polubiłam aktywność fizyczną?

Właściwie nie wiem jak to się stało. Jak to w ogóle mogło się stać? No, ale stało się… 🙁 Skąd wiem, że to się stało?  Gdy szłam po wodę do kuchni, pomyślałam “A może bym tak poszła pobiegać?” – chce mi się iść pobiegać, chociaż biegałam wczoraj, a rano byłam już na jodze. Przepadłam, gdy nie ruszam swoich czterech liter – popadam w depresję. 

Kto by pomyślał, że ten pulpecik z podstawówki, pomyśli kiedyś, że ma ochotę pobiegać – na pewno nie tenże pulpecik. No chyba, że zanim pulpecikiem się stał. Hmmm… Pamiętam, że jak byłam dzieckiem, to byłam chudziutka jak patyczek, a potem posadzili mnie w ławce w szkole, w domu kazali siedzieć i odrabiać lekcje. Przez te kilkanaście lat edukacji z różnych powodów chudłam i tyłam, ale nigdy nie lubiłam się ruszać. Nie lubiłam wychowania fizycznego – “chłopaki będą grać w nogę, a dziewczyny siatkówka” – na 3/4 lekcji z w-f-u słyszałam ten tekst, sorki w liceum wszyscy mieli grać w siatkę… Ale seeerio? Nie ma innych zajęć, sportów? (Aż się zdenerwowałam)  Nie lubię siatkówki, nigdy nie lubiłam. Nie lubiłam gier zespołowych. Lubię pracować w grupie, z ludźmi, ale rzucanie lub odbijanie do siebie piłki nigdy mnie nie kręciło, nie miało sensu (bez urazy). Lubiłam i lubię badmintona, lubiłam i lubię aerobik, lubiłam i lubię rozciąganie, gimnastykę, taniec. Jeśli raz na semestr miałam któreś z tych zajęć to był cud. Na studiach już mogłam sobie wybrać na jakie zajęcia chcę chodzić i był to oczywiście aerobik. I nagle się okazało, że dziewczyna, która migała się od w-f-u jak mogła, jest w stanie podskakiwać przez 1,5h i jeszcze mieć z tego radochę. Jakim cudem? Czary czy równoległa rzeczywistość?

Tak czy inaczej dopiero niedawno udało mi rozerwać skojarzenie aktywności fizycznej z czymś nieprzyjemnym. Jak to się stało? Po prostu znalazłam coś dla siebie i trafiłam na ludzi, którzy do tego motywowali. Uwielbiam chodzić na jogę, kiedyś na pewno napiszę o niej post. Dzięki jodze przestał boleć mnie kręgosłup, przestałam się garbić, nie chodzę spięta. Joga pozwala pozbyć się z ciała negatywnych emocji. Uwielbiam zajęcia z rozciągania i zajęcia “zdrowy kręgosłup”, tak na prawdę przypominają bardzo jogę. Uwielbiam długie spacery, najlepiej w trochę szybszym tempie, tak żeby się trochę zmęczyć – to też dobra aktywność fizyczna, szczególnie dla osób, które zaczynają się więcej ruszać. Polubiłam bieganie, sama nie wiem czemu, bo kiedyś nienawidziłam biegać. 😉 Chyba pozwala mi pozbyć się nadmiaru energii. Tak, mam nadmiar energii,  😉 chociaż kiedyś byłam leniwą kluchą i teraz zastanawiam się, czy byłam nią na prawdę czy trochę mnie do tego zmuszono. “Nie biegaj!” “Siedź w domu i odrabiaj lekcje!”

Cieszę się, że polubiłam się ruszać, że daje mi to radość. Wiem, że to dla mnie dobre i że będzie tylko lepsze. 🙂 Nie trzeba podnosić ciężarów na siłowni i robić nie wiadomo jak wymagających ćwiczeń albo zdobywać medali na olimpiadach żeby być osobą aktywną fizycznie, nie trzeba nawet ćwiczyć codziennie. Wystarczy nie siedzieć cały czas na tyłku, iść na spacer w niedzielę, pobiegać (truchcikiem 😉 ), porozciągać się, poćwiczyć z aplikacją kilkanaście minut, zapisać się na taniec towarzyski, zumbę, iść na basen. Aktywność fizyczna nie tylko poprawia sprawność ciała, ale oczyszcza umysł, pozwala odciąć się od różnych problemów lub od po prostu od codziennej rutyny. Pracuję nad tym, żeby wyrobić w sobie nawyk aktywności fizycznej i od pół roku idzie mi całkiem nieźle, dowód podałam na początku – “A może by tak pójść pobiegać? W sumie byłam dziś na jodze, no i biegałam wczoraj… To nie możliwe, że zamarzyłam o bieganiu. Musze napisać o tym post. ” Post napisany, idę biegać. 😉

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *