BMI w normie pierwszy raz od 5 lat

Dziś stanęłam na wagę i trochę nie wierzyłam w to co widzę, najmniejsza waga od kiedy pamiętam, aż stwierdziłam, że napiszę o tym post. 😛 Wpisałam tę wartość w aplikację i okazało się, że wreszcie moje BMI jest w normie, wreszcie nie mam nadwagi. I tak, zdaję sobie sprawę, że to tylko wskaźnik, który orientacyjnie pokazuje prawidłowość lub nieprawidłowość związaną z masą ciała, i tak, wiem, że moje BMI to wartość górna w przedziale normalności, ale 1,5 roku temu była to górna wartość w przedziale nadwagi.

To jeszcze nie koniec mojej drogi z odchudzaniem, ale prawidłowe BMI było jednym z kamieni milowych, które musiałam pokonać żeby móc osiągnąć zamierzoną wagę. Niby to tylko waga, ale jednak jest to dla mnie duży sukces, aż się rozpłakałam jak uświadomiłam sobie, że moje BMI jest w normie, nie spodziewałam się, że to ma dla mnie aż takie znaczenie i że wiąże się z tym tak wiele emocji. Może dlatego, że nie wierzyłam w to, że dam radę, wiedziałam, że to bardzo długa droga. Kilka razy próbowałam i za każdym razem kończyło się to tylko wyższą wartością na wadze.

Dlaczego? Oczywiście dieta miała tu duży wpływ, ale ważniejsze okazało się podejście do niej. Wcześniej nie wiedziałam, że mam insulinooporność, przez to teraz moje odżywianie wygląda całkiem inaczej niż kiedyś, mimo to, że kiedyś wcale źle się nie odżywiałam (ostatnio miałam momenty, że w ogóle nie zwracałam uwagi na dietę, a i tak waga nie wzrastała). Na pewno duży wpływ miało też to, że wreszcie nauczyłam się jeść wtedy kiedy jestem głodna, a nie wtedy kiedy mam na coś zachciankę, chociaż i tu zdarzają się wyjątki. 😉 Jem różnorodnie, nie katuję się poczuciem winy gdy pojawi się jakieś odstępstwo. Kiedyś po pracy czy ciężkim dniu, potrafiłam iść do sklepu, kupić ptasie mleczko, lody, chipsy i zjeść wszystko na raz – tak radziłam sobie z emocjami. Dziś jem pożywną, pyszną kolację, zazwyczaj do 20, czasem później, ale mniej więcej 3 godziny przed snem, wiem, że jest to dla mnie dobre. Jeśli mam ochotę na słodycze to nie odmawiam ich sobie na siłę, bo wiem, że to źle się skończy 😛 tylko jem je jako deser, do posiłku, żeby nie zafundować sobie nagłych skoków cukru we krwi. Przestałam być freakiem na punkcie diety, bo prowadziło mnie to tylko do myślenia “wszystko albo nic”, często niezdrowy perfekcjonizm i myślenie zero-jedynkowe sprawiało, że rezygnowałam, wracałam do starych nawyków i przez to byłam niezadowolona z siebie.

Kiedyś myślałam, że powinnam dużo ćwiczyć i bardzo się pocić żeby chudnąć, dziś uważam, że powinnam uprawiać aktywność fizyczną, która daje mi przyjemność. Lubię jogę, lubię długie spacery i wbrew pozorom obie aktywności są w stanie przynieść bardzo dobre efekty i są jak najbardziej wskazane przy insulinooporności i chorobach autoimmunologicznych. Oprócz tego, że zapewniają ruch, to także dają możliwość relaksu. Kiedyś nie wiedziałam co to relaks. Dziś jest on dla mnie priorytetem, ciągle uczę się tego jak się relaksować, bo okazuje się, że to wcale nie jest taka prosta sztuka, a jest to dla mnie ważne, bo stres ma bardzo negatywny wpływ na organizm i może utrudniać redukcję wagi.

Oczywiście odżywiam się zdrowo, ale tak na prawdę, na mój sukces głównie wpłynęła zmiana myślenia i zmiana podejścia do jedzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *