Jak jeść słodycze aby nie tuczyły?

Tytuł posta jest obiecujący. 😉 Jednak na samym wstępie chciałam rozwiać wszystkie wątpliwości – nie da się jeść słodyczy całkowicie bezkarnie, ale są sposoby na to żeby zjedzenie ulubionych słodkości raz na jakiś czas, nie wywoływało u nas negatywnych skutków. Sama kiedyś należałam do słodyczomaniaków, mogłam zjeść każdą ilość słodkiego i nie czuć momentu “dość”, a teraz rzadko się zdarza żebym miała zachciankę na słodkie, a nawet jeśli są takie dni, to często wystarcza mi dosłownie jeden cukierek lub jeden kawałek ciasta. 

Pierwszą i moim zdaniem najważniejszą zasadą, szczególnie w przypadku osób, które mają insulinooporność, jest jedzenie słodyczy do posiłku. Jeśli MUSISZ zjeść coś słodkiego, zachcianka chodzi za Tobą i wiesz, że i tak w końcu rzucisz się na słodycze – zjedz najpierw treściwy posiłek (białko, tłuszcze, warzywa, błonnik), a dopiero po takim posiłku zjedz słodkie. W ten sposób nie doprowadzisz do nagłego skoku glukozy we krwi, ograniczysz tym samym wyrzut insuliny – ma to ogromne znacznie w przypadku insulinoopornych. Możesz zmniejszyć sobie posiłek, żeby zostało Ci miejsce na słodycze, chociaż dobrze wiem, że na słodkie zawsze znajdzie się miejsce w żołądku. 😉  Kolejnym plusem tej metody jest to, że prawdopodobnie zjesz mniejszą porcję słodkości, bo już będziesz najedzony. 🙂 Oczywiście nie namawiam tu nikogo do jedzenia słodyczy, w przypadku niektórych osób są one, delikatnie mówiąc, nie wskazane, ale mam insulinooporność, (teraz już w takim stopniu, że za chwilę będę mogła się pochwalić jej brakiem 😀 ) i doskonale pamiętam jak to było mieć napady na słodkie i że bardzo często nie da się ich powstrzymać. 🙁 Najgorszym wyborem jest zjedzenie słodyczy jako osobnego posiłku, bo duża ilość cukrów prostych doprowadzi do wysokiego wyrzutu insuliny, jej poziom może utrzymywać się przez dłuższy czas doprowadzając do kolejnych zachcianek na słodycze. W ten sposób wpadamy w błędne koło, z którego bardzo trudno wyjść. Teraz do posiłku często jem małą porcję owoców i między innymi dlatego nie mam już dużych zachcianek na słodkie. Polecam wypróbować tę metodę, na początku owoce nie dają tyle satysfakcji co słodycze, 😉 ale po jakimś czasie słodycze przestają dawać tyle satysfakcji co owoce. 😉

Kolejna zasada to umiar. Jeśli po każdym posiłku będziesz jeść słodycze to niestety nie spodziewaj się cudów. Długotrwały dodatni bilans energetyczny w diecie zawsze będzie doprowadzał do wzrostu wagi. Warto prowadzić dzienniczek żywieniowy, w którym zapisujesz to co jesz, dzięki temu łatwiej będzie Ci się kontrolować i “znaleźć miejsce” na słodycze. 😉 “Miejscem” na słodycze może być zaplanowanie mniejszego posiłku, do którego mamy zamiar zjeść słodycze lub dodatkowa aktywność fizyczna gdy zamierzona kaloryczność zostanie przekroczona. Formą dzienniczka może być aplikacja, w którą wpisujesz to co zostało zjedzone, a ona automatycznie sumuje kaloryczność i makro z posiłku i danego dnia, aplikacji jest wiele, na pewno każdy znajdzie coś dla siebie.

Następnym sposobem na to, żeby słodycze nie działały na nas negatywnie jest eksperymentowanie z tzw. zdrowymi słodyczami. Przepisów na fit słodycze w internecie jest całe mnóstwo. U mnie znajdziesz fit przepisy na: Omlet wysokobiałkowy z masła orzechowego, Fit pierniczki, Fit batoniki Bounty i moje ukochane Fit brownie z fasoli. 🙂 Niektóre z przepisów są tak odżywcze, że mimo to, że są słodyczami to mogą wystąpić w diecie jako osobny posiłek. Warto do tworzenia takich przepisów wykorzystywać warzywa strączkowe, masło orzechowe, orzechy i bakalie, pełnoziarniste mąki, płatki zbożowe, kasze, nabiał i oczywiście owoce. 🙂

Mam nadzieje, że ten wpis będzie Wam pomocny. Sama stosuję te zasady i dzięki nim mogę pozwolić sobie na zjedzenie czegoś słodkiego “nielegalnego” raz na jakiś czas, a mimo to nie mieć efektów ubocznych w postaci złego samopoczucia i wzrostu wagi.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *