Rozmyślania przy kawie #1 – skąd jestem, kim jestem, dokąd zmierzam i co do tego ma moje odchudzanie

Zawsze chciałam robić “COŚ”, ale nie wiedziałam co. Zawsze chciałam być “KIMŚ”, ale nie wiedziałam do końca kim. Od dawna chciałam mieć bloga, a zamiast tego chciałam stworzyć imperium na mediach społecznościowych i mimo to, że bloga posiadam, to jest to tylko adres w sieci, pod którym rzadko kiedy można mnie odnaleźć, bo tak na prawdę mało tu mnie. Za jakieś pół roku kończę 30 lat i zaczęłam odczuwać presję czasu. W końcu miałam robić coś i być kimś, a jestem zwykłym człowieczkiem pogrążonym w egzystencji. I to człowieczkiem, który czuje, że nie jest sobą i że coś tu nie pasuje.

Zaraz kończę 30 lat. Nie mam skończonych studiów, a właściwie, studia mam skończone, ale nie napisałam pracy magisterskiej. Nie mam prawa jazdy, co prawda nawet ostatnio zapisałam się na kurs, więc do 30 może będę mogła skreślić ten punkt z listy rzeczy niezrobionych. Nie znam żadnego języka oprócz ojczystego, chociaż pewnie i w tej kwestii się mylę. 😉 Nie mam kredytu na mieszkanie, czyli wynajmuję pokój w Warszawie. Nie mam męża ani dzieci, nie mam nawet faceta, z którym mogłabym je mieć, chociaż nie czuję też żeby “teraz” było dobrym momentem na takie rzeczy, tym bardziej, że nie wiem nawet jakiego faceta chciałabym mieć i nie chce mi się nad tym zastanawiać. 😛 Nie mam firmy, którą tak bardzo chciałam założyć, oczywiście żywieniowej. I tak się zastanawiam, czy nie mam tego wszystkiego, bo nie mogę, czy może dlatego, że nie chcę.

Tego bloga założyłam na studiach, najpierw miał szerzyć wiedzę żywieniową, potem miał pokazać moją drogę odchudzania. Miał być moją wizytówką i pierwszym krokiem do założenia firmy. Po blogu zaraz powstał profil na Facebooku i na Instagramie, bo przecież to najlepsze miejsca na reklamę i zdobycie pacjentów. Może kiedyś opisze tę całą historię, ale po kilku głębszych przemyśleniach, doszłam do wniosku, że poszłam na studia żywieniowe żeby schudnąć. Na studiach schudłam, potem wymyśliłam sobie firmę żywieniową i przytyłam. Nadwaga była dla mnie pretekstem do tego żeby firmy żywieniowej nie zakładać, nienapisana praca magisterska także, bo przecież dietetyk bez mgr i z nadwagą nie może nazywać się dietetykiem. 😉 Miałam i mam wewnętrzną potrzebę pomagania innym, ale coraz częściej myślę, że wynika to z potrzeby bycia zauważonym, docenionym, lubianym, kochanym. I chociaż już długo szukam, mam wrażenie, że coraz mniej o sobie wiem i ciągle nie wiem gdzie jest moje miejsce na ziemi.

Profile na Facebooku i Instagramie na razie pozostawiam nieaktywne, chciałam mieć bloga, jako dziecko chciałam wydawać swoją własną gazetę, napisać książkę (ciągle o tym marzę), więc blog zostaje. Może gdy będę zajmować się tym co lubię, będę robić to częściej. Ten wpis napisałam tylko i wyłącznie dla siebie i czuje się z tym wspaniale. Uwielbiam pisać. Jestem introwertykiem i osobą wysokowrażliwą, czasem ciężko mi ubrać w słowa to co chciałabym przekazać, czasem trudno mi jest się skupić. Gdy piszę nie mam takiego problemu. Potrafię pisać ciągiem wiele zdań, których czasem nie umiałabym tak ” ładnie” powiedzieć. 😉 Lubie ludzi, ale intensywne rozmowy rozładowują mi baterie, a lekkie rozmowy nie mają dla mnie sensu, bo po co rozmawiać o niczym. Kończę ten post. Sama jestem ciekawa kiedy napiszę następny. Mam nadzieję, że niebawem i że będę już bliższa do odkrycia swojego JA. Na pewno ten post trochę mnie do tego przybliżył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *