Cheaty ostatnich 2 tygodni #1

Cheaty – czyli “oszukane posiłki” – w przeciągu ostatnich dwóch tygodni było ich u mnie całkiem sporo… Może jak będę musiała się z nich spowiadać przed sobą to będzie jakoś trudniej sięgać mi po kolejne zła, niestety dowiem się tego dopiero za jakiś czas. 😉 Takie podsumowanie daje możliwość dostrzeżenia błędów i nie mówię tylko o diecie, dotyczy to wszystkich obszarów życia. Robię podsumowania sukcesów, warto przyjrzeć się także porażkom, nie roztrząsać się nad nimi, nie rozpaczać, ale przeanalizować, wyciągnąć wnioski i nie popełniać tych samych błędów (inne można 😉 ).

Jestem tym szczęściarzem, który ma dostęp do wszystkich swoich posiłków z przeszłości. Nie, nie mam aż tak dobrej pamięci, ale mam zawsze przy sobie telefon z aparatem 😉 i robię wszystkim posiłkom zdjęcia. Wszystkim wszyściusieńkim, bez wyjąteczku. 😉 Nawet tym, z których nie jestem dumna. Wszystkie zdjęcia udostępniam na swoim instastory na instagramie. Instastory jest moim najlepszym pomocnikiem w trzymaniu diety, za każdym razem gdy sięgam po coś słodkiego, zastanawiam się jak wytłumaczę się przed ludźmi, bo przecież oni jednak paczą i widzą, pojawia się wstyd… Dzięki instagramowi nie raz zamieniłam niezdrową przekąskę lub posiłek na mniejsze zło. Przy czym nie zawsze jest kolorowo i czasem brakuje siły woli by sobie odmówić słodkich przyjemności. 🙁 Zauważyłam, że mam trudności z walczeniem z zachciankami gdy mam zły dzień, gdy mam okres, gdy nie biorę suplementów, gdy jestem zmęczona – szczególnie pod koniec dnia, dlatego staram się unikać zakupów wieczorami, a tym bardziej nie robić ich na głodzie. 😉 Nie tłumaczę się, po prostu poznałam siebie już na tyle, że wiem skąd biorą się pewne moje zachowania. Czasem już na początku dnia decyduję o tym, że pójdę na pizzę, albo zjem kawałek ciasta, lub kupię sobie coś słodkiego, bo chodzi za mną od kilku dni, przy czym jednak większość moich cheatów to impulsówki. Chciałabym je wyeliminować, albo chociaż zredukować o połowę, ale wszystko w swoim czasie. 😉 Czas na spowiedź. 😉

Oskarżona: Joanna Stańczyk

Czasookres popełnienia przestępstw: 5-19 grudnia 2018

Śr 5.12 – wafle czekoladowe bez cukru

Cz 6.12 – 4 kostki ptasiego mleczka

Pt 7.12 – brak dowodów

Sb 8.12 – kit kat w różowej czekoladzie

Nd 9.12 – pizza, tiramisu

Pn 10.12 – kabanosy (miałam wtedy wieczorem chęć na chipsy, kfc i ciastka, tu świadomie wybrałam mniejsze zło, a ciastka zastąpiłam winogronami)

Wt 11.12 – brak dowodów

Śr 12.12 – batonik bounty, bagietka czosnkowa

Cz 13.12 – kalmary w panierce, tortilla z łososiem, wafle czekoladowe bez cukru

Pt 14.12 – wafle czekoladowe bez cukru – dokończone z dnia poprzedniego

Sb 15.12 – batonik snickers, falafel, chrupki ryżowe

Nd 16.12 – batonik owsiany słodzony miodem

Pn 17.12 – brak dowodów

Wt 18.12 – batonik owsiany słodzony miodem, bagietka czosnkowa

Śr 19.12 – brak dowodów

Szczerze mówiąc myślałam, że było gorzej. 😛 Możliwe, że jest tu tak mało słodyczy, bo jem codziennie, na drugie śniadanie dayup pearls, który jest słodki, ale ma niską zawartość cukrów prostych, jem też bardzo często owoce. Powstrzymanie zachcianki na słodycze przy insulinooporności, to nie taka łatwa sprawa, organizm wręcz domaga się cukrów prostych. Kiedyś potrafiłam wyjść do sklepu tylko po ciasto albo inne słodycze, bo nie mogłam się powstrzymać.

Przekąski napisane pogrubioną czcionką to te które były impulsówkami, nie do końca panowałam nad zachcianką, przy czym i tak jadłam je zazwyczaj z innym posiłkiem (w taki sposób można zminimalizować wyrzut glukozy do krwi). Reszta grzechów to tak na prawdę były świadome decyzje – miałam zachcianki, ale zamieniałam je na mniejsze zło (oprócz pizzy i tiramisu – nie chciałam ich zamieniać na nic innego 😉 ). Np. do bagietki czosnkowej za każdym razem jadłam surówkę. Wafle czekoladowe bez cukru to wynik odmówienia sobie pierników z dużą zawartością cukru. Falafela zjadłam, bo nie zrobiłam sobie jedzenia do pracy i już rano postanowiłam sobie, że mogę go zjeść na obiad. Kalmary w panierce i tortilla z łososiem to też świadoma zmiana, miałam ochotę na jakiś fast food typu kfc. Najwięcej wykroczeń popełniłam między 12.12 a 16.12, uwaga – miałam okres. 😉  😀 Miałam wtedy na prawdę najwięcej zachcianek, przy czym podczas miesiączki zapotrzebowanie energetyczne kobiety się zwiększa, zwiększa się także zapotrzebowanie na żelazo. Było mi wtedy bardzo ciężko odmówić sobie i fast foodów i produktów z czekoladą – czyli energii i żelaza. 😉

Wnioski? Następnym razem przed miesiączką zaopatrzę się w gorzką czekoladę, może nawet dwie, 😉 jakieś orzechy, dopilnuję żeby mieć ryby w lodówce i zaplanuję sobie wyjście na pizzę! 😉 Oczywiście wszystko tylko i wyłącznie dla mojego dobra. 😉

 

2 thoughts on “Cheaty ostatnich 2 tygodni #1

  1. Fajnie piszesz, bardzo przyjemnie się czyta Twoje wpisy 🙂 Ja dopiero zaczynam bloga i mam nadzieję, że też dojdę do takiej wprawy 😁 Zapraszam do mnie to dopiero kilka wpisów, ale będzie mi niezmiernie miło 😊

    1. Dzięki 🙂 Ciesze się, że moje wpisy Ci się podobają, na pewno będę do Ciebie zaglądać, widzę, że na Twoim blogu każdy znajdzie coś dla siebie, bardzo fajnie 🙂 i oczywiście zapraszam do mnie częściej, teraz wracam do regularnego blogowania, więc mam nadzieję, że będzie ciekawie 🙂 Miłego dnia 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *