Schudłam, gdy przestałam się odchudzać

Ostatnio na Instagramie przeprowadziłam ankietę, pytałam o motywację wewnętrzną i zewnętrzną i o ich wpływ na osiąganie celów. Osoby biorące udział w ankiecie prawie jednogłośnie stwierdziły, że kierowanie się motywacją wewnętrzną ułatwia osiąganie celów. Rzeczywiście, wewnątrzsterowność sprawia, że jesteśmy bardziej zdeterminowani oraz odporni na opinie innych. Jeśli cel, który chcemy zrealizować wynika z oczekiwań otoczenia, dużo łatwiej się poddać np. wtedy gdy otoczenie nie będzie doceniać naszych starań.

Czasem trudno jest rozróżnić motywację wewnętrzną od tej zewnętrznej. Na przykład, jeśli chcesz się odchudzić możesz mieć motywacje wewnętrzne takie jak poprawa swojego stany zdrowia, poprawa kondycji czy poprawa sylwetki, bo jej obecny wygląd Tobie się nie podoba, motywacjami zewnętrznymi będzie chęć podobania się innym, spełnienia w tej kwestii oczekiwań innych osób lub wpisywanie się w obecne kanony piękna, może być tak, ze ktoś powiedział Ci, że musisz schudnąć, bo źle wyglądasz, albo musisz schudnąć, bo nie znajdziesz męża (ja usłyszałam takie słowa od swojej mamy, 😉 dodam, że schudłam i męża nie znalazłam, więc chyba jednak to nic nie daje 😉 ).

Miałam wiele podejść do odchudzania, niektóre bardziej udane, inne mniej, zazwyczaj pojawiał się u mnie efekt jojo. Za każdym razem moim celem była poprawa wyglądu, stanie się ładniejszą, bo bycie szczupłą wiązałam z byciem atrakcyjną kobietą. Dostawałam informacje z zewnątrz, że powinnam schudnąć. Dlaczego? Bo w moim wieku powinnam być szczuplejsza, bo jak będę gruba to nie znajdę męża, bo mężczyźni lubią szczupłe kobiety. Ewidentnie moja motywacja była kierowana na zewnątrz, robiłam to ja, ale także otoczenie utwierdzało mnie w fakcie, że jest to ważne żeby podobać się innym i wpisywać się w obecnie panujące kanony piękna. Nie miałam określonych konkretnych celów, przechodziłam na dietę standardowo “od poniedziałku”. Głodziłam się później objadałam. Po każdej diecie zamiast ważyć mniej, ważyłam więcej, bo kilogramy wracały  z nadwyżką.

Wiem, że to dziwnie zabrzmi, ale na szczęście zdiagnozowano u mnie problemy hormonalne, PCOS, Hashimoto i insulinooporność. Na szczęście, dlatego, że automatycznie swoją uwagę przekierowałam z poprawy wyglądu i podobania się innym na swoje zdrowie. Zaczęłam robić wszystko żeby poprawić swoje wyniki badań, bardzo nie chciałam brać masy leków, bałam się cukrzycy, więc motywacja była ogromna i pochodziła z wewnątrz. Przestałam się odchudzać, bo to nie było w danym momencie ważne, nie przeszłam na kolejną dietę tylko zaczęłam zmieniać swój obecny  sposób odżywiania. Znalazłam odpowiednią dla siebie aktywność fizyczną, szukałam sposobów radzenia sobie ze stresem, odkryłam, że do tej pory stres po prostu zajadałam i że jedzenie było moim sposobem na radzenie sobie z emocjami. Zmieniałam swoje nawyki krok po kroku i oczywiście poprawiałam wyniki badań, a efektem ubocznym tych wszystkich zmian była redukcja wagi. Otoczenie oczywiście nie chwaliło mnie za poprawę wyników badań tylko za zmianę wyglądu, co znów przekierowało moją uwagę na to jak postrzegają mnie inni.

Kilka razy podchodziłam do prowadzenia konta na Instagramie, za każdym razem chciałam pokazać swoją przemianę, by inspirować inne kobiety, pokazać, ze da się schudnąć i pokonać insulinooporność. Z racji tego, ze temat odchudzania jest bardziej popularny, intensywniej skupiałam się na nim, przez co kierowałam też swoją uwagę na utratę wagi czyli zmianę wyglądu. Dostrzegłam jedną rzecz, za każdym razem gdy zaczynałam regularnie publikować posty i pisać o odchudzaniu na mediach społecznościowych, zaczynałam przybierać na wadze. Nie wiedziałam czemu tak się dzieje, ale nie chciałam przytyć więc stwierdziłam, że nie będę publikować postów ani na blogu, ani na Facebooku, ani na Instagramie.

Ostatnio wiele działo się w moim życiu, przez co trochę przestałam trzymać się swoich wcześniej wyrobionych zdrowych nawyków żywieniowych, przestałam ćwiczyć, no i przestałam tracić na wadze, a nawet zaczęłam powoli przybierać. Stwierdziłam, ze czas na drugi etap odchudzania, czas na utratę kolejnych 10 kg.

Ku mojemu zdziwieniu, zamiast chudnąć zaczęłam tyć, miałam problem z odczuwaniem sytości, pojawiły się zachcianki na słodycze, co już dawno mi się nie zdarzało. Nie wiedziałam co się dzieje, ale w końcu mnie olśniło. Znów zaczęłam się odchudzać, czyli pracować nad tym jak wyglądam i jak postrzegają mnie inni, a wygląd tak naprawdę nie ma dla mnie znaczenia. Ten kto mnie zna, wie, że nie skupiam się na tym jak wyglądam. Lubię ładnie wyglądać, ale jest to dla mnie sprawa drugorzędna. Za każdym razem gdy podchodziłam do odchudzania i celem była dla mnie utrata kilogramów, to skupiałam się na czymś co dla mnie nie ma większego znaczenia czyli na wyglądzie i tym jak postrzegają mnie inni. Kierowałam się motywacją zewnętrzną, robiłam coś co nie było zgodne z moimi wartościami i przekonaniami, dlatego zamiast osiągać sukces – ponosiłam porażkę.

Wygląd nie jest dla mnie ważny, ale zdrowie bardzo, więc gdy miałam zmienić sposób odżywiania i schudnąć by poprawić swoje wyniki badań, wytrwale trzymałam się w swoich postanowieniach i osiągnęłam sukces.

Gdy stawiasz sobie cel, ważne żeby był zgodny z Twoimi wartościami, przekonaniami i tym czego Ty chcesz, a nie tym czego oczekuje od Ciebie otoczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *